<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>idzie_wiosna</title>
    <link>http://idziewiosna.blox.pl/html</link>
    <description>Czasem sobie piszę,,, do tej pory pisałem tylko do szuflady, ale pewna miła dziewczyna namówiła mnie, żeby założyć bloga i pisać właśnie tu.....spróbuję, może  czasem  zabłądzi tu ktoś, poczyta i skomentuje, będę za to wdzięczny ...........&#xD;
                                                     -Maciej K.</description>
    <lastBuildDate>Sun, 13 May 2012 21:20:36 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 962</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-962.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Nie drgnęła &#xD;
jednak. Żaden, choćby jeden, najmniejszy nawet mięsień jej twarzy nie &#xD;
zadrżał zdradzając, że Joannę denerwuje to bezczelne, uparte patrzenie &#xD;
się na nią. Mimo wszystko sprawiała wrażenie, że zupełnie jest jej &#xD;
obojętne to, co dzieje się w tym pokoju, że ktoś tu jeszcze jest oprócz &#xD;
niej, że wszystko wręcz wskazuje na to, że dziewczyna zachowuje się tak,&#xD;
 jakby jej tu w ogóle nie było, jakby mnie tu nie było, jakbyśmy wcale &#xD;
nie istnieli, wcale nie rozmawiali jeszcze chwilę temu o jakichś mało &#xD;
istotnych rzeczach przechodząc całkiem nieoczekiwanie do moich uczuć w &#xD;
stosunku do Agaty.&lt;br /&gt;   Może to, pomyślałem sobie, że powiedziałem Wiośnie, że wciąż kocham Agatę, że zawsze będę ją kochać uraziło ją? No i trudno. Nic na to nie poradzę i nie zamierzam wcale się z tym kryć. Agatę wciąż kocham i nic tego nie zmieni. Na pewno nikogo za to przepraszać nie będę.&lt;br /&gt;   Znudzony tą trwającą już zbyt długo manifestacją Aśki obojętności, może tego, że moje słowa w jakiś sposób dotknęły ją przesunąłem swój wzrok nieco niżej i przez chwilę przyglądałem się lekko rozchylonym wargom dziewczyny. Patrzyłem, jak starając się to robić w całkiem opanowany sposób oddycha nieznacznie uchylonymi ustami, wpatrywałem się w widoczne pomiędzy tymi kuszącymi by mimo wszystko podejść i pocałować wargami delikatnie lśniące białe ząbki.&lt;br /&gt;   Już miałem coś powiedzieć, coś co mogłoby usprawiedliwić to, że mógłbym nagle wstać i zbliżyć się do Joanny, że pocałowałbym ją w te stworzone po to by je całować usta gdy dziewczyna wzięła głęboki oddech i popatrzyła na mnie całkiem obojętnym, pozbawionym jakichkolwiek uczuć wzrokiem. Popatrzyła tak, że zupełnie nie miałem pojęcia czy jest na mnie zła, czy ma mi za złe to co mówiłem o Agacie czy może zupełnie jest jej to obojętne, że wcale nie dotknęło to jej tak, jak się tego obawiałem.&lt;br /&gt;- Całkiem fajna ta Justyna. - Wiosna odezwała się zaskakująco obojętnym głosem.&lt;br /&gt;- Justyna? - zdziwiony spojrzałem we wpatrzone we mnie oczy dziewczyny.&lt;br /&gt;- No, ta kelnerka. - Joanna mówiła wciąż tym samym, całkiem obojętnym głosem.&lt;br /&gt;- Domyślam się, że to o niej myślisz. - odpowiedziałem z wahaniem, zupełnie nie rozumiejąc do czego Aśka teraz zmierza.&lt;br /&gt;- Długo chodziliście ze sobą? - spytała uparcie wpatrując się we mnie.&lt;br /&gt;- A tam... - poruszyłem się nerwowo - zaraz tam chodziliśmy.&lt;br /&gt;- Nie kochałeś jej? - wydawało mi się, że Asia patrzy teraz na mnie z wyjątkową uwagą.&lt;br /&gt;- Nie... - zrobiło mi się głupio - w zasadzie to chyba nie...&lt;br /&gt;- W zasadzie to chyba nie... - Joanna powtórzyła uśmiechając się z wyraźną ironią - A twoja mama coś wspominała, że...&lt;br /&gt;- O jasne! - przerwałem jej nie potrafiąc opanować nagłego wzburzenia - Mama ci wspominała!&lt;br /&gt;- Ale ona przecież cię kochała. - Wiosna powiedziała najwyraźniej zastanawiając się nad czymś.&lt;br /&gt;- Nie wiem... - nie miałem ochoty o tym rozmawiać - Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.&lt;br /&gt;- A Agata? - spytała cicho.&lt;br /&gt;- Przecież wiesz, że kochała. - wzruszyłem ramionami - Opowiadałem ci o tym.&lt;br /&gt;- W zasadzie to, coś tam niby mówiłeś... - Asia patrzyła na mnie uważnie - Zastanawiam się, czy Agata wiedziała o Justynie, czy wiedziała, że Justyna cię kocha, bo ty przecież zostawiłeś ją właśnie dla Agaty...&lt;br /&gt;- Nie zastanawiałem się nigdy nad tym. - odburknąłem z nieukrywaną niechęcią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-962.html</guid>
      <pubDate>Sun, 13 May 2012 21:20:36 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 961</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-961.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Niczym się nie chwaliłem. - wpatrzyłem się w szeroko rozchylone nogi Wiosny.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Nie chwaliłeś... - Dziewczyna uśmiechnęła się cały czas uparcie patrząc&#xD;
 w sufit, jakby chcąc w ten sposób dać mi do zrozumienia, że kompletnie &#xD;
mnie teraz ignoruje - No dobrze... w każdym razie tak to wczoraj &#xD;
przedstawiłeś, tak to zrozumiałam, bo tak mi opowiadałeś.&lt;br /&gt;- Chyba trochę inaczej to, jak powiedziałaś, przedstawiłem. - wzruszyłem z dezaprobatą ramionami - Nie wiem jak ty słuchałaś... Bo ja zawsze to mówiłem i mówię, że nigdy nikogo nie kochałem tak, jak Agatę. I nic się w tej kwestii nie zmieniło. Czy się to komuś podoba, czy nie to ja nadal ją kocham i zawsze będę kochać w taki swój, specyficzny może i trudny do zrozumienia sposób, ale jednak będę.&lt;br /&gt;- Kochasz? - Joanna popatrzyła na mnie uśmiechając się przy tym z wyraźną ironią i jak to odebrałem zdecydowanie nieszczerze - No dobrze... to powiedz mi... powiedz, kiedy ostatnio byłeś u niej, u tej twojej Agaty na cmentarzu? No proszę?&lt;br /&gt;- Czekaj Aśka... - westchnąłem z rezygnacją - To nie tak...&lt;br /&gt; - Aha. Nie tak!... - pokiwała z politowaniem, a może nawet i z pogardą głową - No słucham...  Co nie tak? K iedy byłeś?&lt;br /&gt;- Nigdy. - odpowiedziałem tak cicho, jakbym się sam bał usłyszeć to co mówię.&lt;br /&gt;- O właśnie! - Wiosna była wyraźnie zadowolona z siebie - Zapomniałeś? Czy może nie miałeś na to czasu?&lt;br /&gt; - Aśka, proszę cię... - patrzyłem obojętnym wzrokiem na siedzącą i patrzącą  na mnie  z pogardliwą ironią dziewczynę - Nie rozumiesz tu czegoś...&lt;br /&gt;- Ach tak! - triumfowała - Ja nie rozumiem! Nie... więcej już teraz rozumiem niż ci się wydaje.&lt;br /&gt;- Gówno tam rozumiesz. - wyszeptałem z niechęcią.&lt;br /&gt;- Może i gówno. - Joanna o dziwo usłyszała to co powiedziałem i wyraźnie urażona wpatrzyła się znów w sufit - Śmieszny jesteś.&lt;br /&gt;- Aśka... - poruszyłem się nerwowo nie mogąc się zdecydować czy mam wstać, podejść do odtwarzacza i zmienić płytę, bo ta z hammondowymi klimatami akurat się skończyła, czy może jednak siedzieć dalej tu, na tapczanie, w pewnej odległości od Joanny i dzięki temu móc ją cały czas dokładnie widzieć ale nagle czując, że cała ta rozmowa jest bez sensu, że nie mam ochoty akurat teraz się tłumaczyć, bo przecież nie ma tu z czego się tłumaczyć przekornie powiedziałem tylko - Może i śmieszny...&lt;br /&gt;   Joanna nie odezwała się. Siedziała z mocno rozchylonymi nogami wpatrując się uparcie w sufit a ja, uśmiechając się z jakąś wyjątkową zadumą przyglądałem się jej. Z uwagą patrzyłem cały czas w jej błękitne, lśniące kusząco w łagodnym, nastrojowym wręcz świetle oczy czując, że ten jej nagły gniew, ta wyraźnie widoczna na jej twarzy, a przecież niczym nieuzasadniona złość coraz bardziej mnie bawi, że choć Wiosna stara się w ten sposób pokazać mi kolejny już raz typowego dla niej, wręcz charakterystycznego już jej focha, to mimo wszystko jest w tym jej upartym patrzeniu się w sufit coś zabawnego.&lt;br /&gt;    Wpatrując się cały czas w siedzącą nieruchomo dziewczynę, wpatrując się celowo w taki wyjątkowo bezczelny, wręcz nachalny sposób jak dobrze wiedziałem, że tego nie lubiła, jak nieraz wściekała się, że  jak sama to nazywała,  wgapiam się w nią miałem nadzieję, że ją sprowokuję, że nagle zapominając o tej swojej, niemal skamieniałej i zdecydowanie obrażonej pozie zacznie coś ze złością mówić, że zaraz zacznie z furią wytykać mi, że jedyne co potrafię to tylko uparcie się na nią gapić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <comments>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-961.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-961.html</guid>
      <pubDate>Fri, 11 May 2012 11:04:18 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 960</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-960.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Naprawdę nie ciągnęło cię, żeby tak sobie gdzieś pojechać na jakieś zawody, na jakiś występ... żeby tak zatańczyć na jakimś pokazie przed ludźmi? - spytałem przyglądając się cały czas z wyraźnym smutkiem uśmiechającej się dziewczynie.&lt;br /&gt;- Nie. - wzruszyła ramionami i nieco bliżej siebie podciągnęła nogę - Cieszyłam się, że mogłam tam chodzić... i tyle. Nie myślałam o występach, o zawodach, wystarczyło mi, że mogłam pobyć z koleżankami... no i z kolegami też po lekcjach, zajmując się czymś innym nić nauka, zajmując się czymś o wiele przyjemniejszym niż robienie porządków w domu. Całe szczęście, że był to taki szkolny właśnie klub i nie trzeba było płacić...&lt;br /&gt;- No ale przecież... - poruszyłem się starając się znaleźć sobie lepszą, wygodniejszą pozycję, cały czas nie spuszczając wzroku z Joanny - Po to się ćwiczy, po to się godzinami nad czymś pracuje, żeby potem móc się tym pochwalić, móc to pokazać, zaprezentować właśnie na jakimś występie.&lt;br /&gt;- Wystarczy mi, że jak czasem gdzieś pójdę to patrzą na mnie... a może i... może i nie patrzą, przynajmniej nie stoję jak jakaś guła tylko umiem się zachować. - Wiosna wyrzuciła z siebie nieco uniesionym głosem - Nie robiłam tego by jeździć po konkursach, by zdobywać nagrody, tylko dla siebie, dla przyjemności. Wiesz co to znaczy robić coś dla przyjemności?&lt;br /&gt;- Nie, nie wiem. - odburknąłem - Bo ja wszystko robię dla... wszystko robię po to, by...&lt;br /&gt;- No widzisz. - Joanna uśmiechnęła się z wyższością gdy nagle urwałem czując, że mój sarkazm jest tu całkiem niepotrzebny.&lt;br /&gt;- A Bartek... - wróciłem znów do poprzedniej myśli - Ten twój Bartek to wiedział w ogóle, że chodzisz na te tańce?&lt;br /&gt;- Bartek i Bartek... - Asia westchnęła kręcąc z rezygnacja głową - Coś się tak czepił tego Bartka?&lt;br /&gt;- No... - zrobiłem zdziwiona minę - Bo chyba to twój chłopak był... co?&lt;br /&gt;- Może był... może i nie był... - Wiosna wzruszyła lekceważąco ramionami - I co z tego?&lt;br /&gt;- No jak co? - uśmiechnąłem się do patrzącej teraz z uwagą na mnie dziewczyny - Nie ciągnęłaś go, nie chciałaś, żeby tam z tobą chodził? To naprawdę nie chodziliście razem... na te tańce?&lt;br /&gt; - A ty Agatę ciągałeś za sobą? - Joanna uśmiechnęła się drwiąco chcąc się może  za to pytanie  odgryźć na mnie i odchylając się do tyłu rozparła się wygodnie w foteliku.&lt;br /&gt;- Nie musiałem jej nigdzie ciągać. - wzruszyłem ramionami nieco może zdziwiony tym atakiem - Sama chodziła.&lt;br /&gt;- Dosłownie, sama. - Asia uniosła drugą nogę i oparła ją stawiając stopę na foteliku tuż obok stopy ustawionej w ten sam sposób prawej nogi mocno rozchylając na boki kolana - Ani be, ani me, ani pocałuj mnie w dupę! Zabrałeś się i pojechałeś gdzieś do jakiegoś debilnego cyrku a potem, jak już wróciłeś, to olałeś ją kompletnie, i co? Nadal się będziesz upierać przy tym, że tak ją niby bardzo kochałeś?&lt;br /&gt;- Aśka?... - trochę zabolały mnie słowa Joanny - A co ty się tak na mnie rzuciłaś? O co ci chodzi?&lt;br /&gt;- O nic. - zrobiła pogardliwą minę krzywiąc z niesmakiem swoje usta i  odchylając do tyłu głowę wpatrzyła się w sufit - Chyba sam się tym wczoraj chwaliłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <comments>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-960.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-960.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 09:26:34 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 959</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-959.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Co ja? - spojrzała na mnie zdziwiona.&lt;br /&gt;- Pytam, - odpowiedziałem cichym, nieco może zbyt obojętnym głosem - czy jeździłaś na jakieś zawody.&lt;br /&gt;- Ja i zawody? - Asia z politowaniem pokiwała głową patrząc na mnie zaskoczonymi, wyraźnie już zdziwionymi oczyma.&lt;br /&gt;- A co?&lt;br /&gt; -&#xD;
 Weź przestań... - wzruszyła ramionami wyraźnie  siląc się na obojętność - Takie &#xD;
coś to kosztuje... sam chyba wiesz... stroje, wyjazd... skąd ja niby &#xD;
miałam mieć na to pieniądze?&lt;br /&gt;- Nie mówiłaś mamie?&lt;br /&gt;- No coś ty... oberwałoby mi się tylko, że w domu tyle roboty a ja się ciągam gdzieś, nie wiadomo gdzie...&lt;br /&gt;- Jak ciągasz? - zdziwiłem się - Przecież to był taki normalny, z tego co zrozumiałem szkolny zespół taneczny.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Oj no był... - Asia najwyraźniej zawstydzona opuściła głowę i wpatrzyła &#xD;
się w leżący na podłodze dywanik - Nie znasz mojej mamy... ona by tego &#xD;
nie zrozumiała. Już prędzej by się zgodziła, jakby Wioleta chciała gdzieś chodzić, ale nie ja.&lt;br /&gt;- No a...  - zrobiło mi się głupio - Co na to twój tata?&lt;br /&gt;-&#xD;
 Nic. - odpowiedziała unosząc w górę prawą nogę, stawiając stopę na &#xD;
krawędzi fotelika i obejmując rękami łydkę - Przecież nie wiedział. Po &#xD;
co miałam mu mówić jak i tak zbyt dobrze przecież wiedziałam, że nie ma &#xD;
na to pieniędzy.&lt;br /&gt; Zresztą ja nie tańczyłam w sekcji tańca towarzyskiego, tylko w takiej trochę większej formacji tanecznej.&lt;br /&gt;- A ten twój Bartek też tam tańczył? - spytałem, może całkiem niepotrzebnie.&lt;br /&gt;- Bartek? - popatrzyła na mnie zaskoczona - Żartujesz chyba! On i taniec... hahaha...&lt;br /&gt;- Nie no... tak tylko sobie pomyślałem...&lt;br /&gt;- Jego cały świat to był motor... - powiedziała cichym, wyjątkowo smutnym i nagle zamyślonym głosem - kolegował się tylko z tymi co mieli motory i... i z tymi co lubili... jeździć... jak choćby ta cała Ewka...&lt;br /&gt;   Joanna oparła podbródek na kolanie uniesionej i postawionej na siedzeniu fotelika nogi. Całkiem niespodziewanie znów umilkła patrząc w moją stronę takim wzrokiem jakby mnie tu w ogóle nie było.&lt;br /&gt; - W zupełności mi wystarczyło, - wracając do swojej opowieści  cichutko westchnęła  i mówiła dalej melancholijnie się uśmiechając - że mogłam sobie trochę tam potańczyć, popatrzeć jak tańczą inni... pobyć w trochę innym świecie, że akurat tak się fajnie ułożyło, że we wtorki i piątki tańce były w takich godzinach, że szłam od razu po lekcjach, i że zaraz po próbach jak wyszłam to zdążyłam na mój autobus... i na całe szczęście nie było potrzeba nic więcej jak tylko strój, ten sam co ćwiczyłam w nim na wuefie...&lt;br /&gt;   I po co ktoś miałby o tym wiedzieć?... Zaraz by pewnie nie pasowało matce, jakby wyczuła, że gdzieś chodzę, że mi tylko głupoty w głowie a tak... a tak, to był tylko taki mój mały sekret. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-959.html</guid>
      <pubDate>Wed, 9 May 2012 10:28:52 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 958</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-958.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Przestań... - westchnąłem z niedowierzaniem - Robię ci coś, czy jak, żeś się tak wściekła?&lt;br /&gt;-&#xD;
 Tylko byś spróbował! - Joanna wyrzuciła z siebie wciąż jeszcze z furią &#xD;
choć może już nieco ciszej, może trochę spokojniej to wypowiadając ale &#xD;
cały czas uparcie trzymając w palcach suwak zamka jakby bojąc się by &#xD;
akurat teraz znów się nie rozpiął.&lt;br /&gt;- A ty? - spytałem cicho po &#xD;
dłuższej chwili coraz mocniej irytującego milczenia, wciąż jeszcze zaskoczony, może i wyjątkowo &#xD;
speszony tą całkiem mnie zaskakującą reakcją dziewczyny.&lt;br /&gt;- Co ja? - popatrzyła na mnie tak, jakby zupełnie nie zrozumiała o co pytam.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Miałem na myśli... pytałem, czy uczyłaś się tańczyć. - urażony tonem z &#xD;
jakim do mnie mówiła Wiosna wzruszyłem obojętnie ramionami.&lt;br /&gt;-&#xD;
 No wiesz... - Joanna uśmiechnęła się słodko nieco przekrzywiając w bok &#xD;
głowę i patrząc teraz na mnie zdecydowanie cieplejszym wzrokiem &#xD;
zapominając już może o tym, co tak niefortunnie zacząłem mówić - W &#xD;
moim przypadku to jest... chyba to rozumiesz... taki samoistny, wrodzony&#xD;
 talent.&lt;br /&gt;- Aśka... - pokręciłem z niedowierzaniem głową - Czy ty nie potrafisz normalnie rozmawiać?&lt;br /&gt;-&#xD;
 A co? - ton jakim Wiosna to wypowiedziała sprawiał wrażenie, że &#xD;
dziewczyna zapomniała już całkiem o poprzednim wzburzeniu - Rozmawiam &#xD;
nienormalnie?&lt;br /&gt;- Bo albo się żresz cały czas, - odpowiedziałem jej nie &#xD;
kryjąc wcale swego niezadowolenia - albo się wydurniasz jak taki... &#xD;
wkurwiający, mały bachor.&lt;br /&gt; - Hahaha... Maciu!... - Joanna  wyraźnie zaskoczona tym co usłyszała  zrobiła duże, wyjątkowo zdziwione oczy - ale ja się wcale nie wydurniam...&lt;br /&gt; - To po co, -  uważnie przyglądałem się Wiośnie domyślając się, że celowo kpi sobie ze mnie - uparcie powtarzasz to, co ja mówiłem przed chwilą?&lt;br /&gt;- A co mówiłeś? - spytała uśmiechając się do mnie jakoś tak dziwnie, ni to w kpiący, ni to może w figlarny sposób.&lt;br /&gt;- Nic. - odburknąłem urażony jej zachowaniem.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Oj Maciek, Maciek... zachowujesz się jak taki wkurwiający, mały bachor.&#xD;
 - Joanna pokazała mi koniuszek języka najwyraźniej drocząc się teraz ze&#xD;
 mną i z uśmiechem na ustach zaczęła mówić nie patrząc już na mnie a &#xD;
gdzieś tam, trochę może rozmarzonym, trochę zamyślonym wzrokiem przed &#xD;
siebie - Parę lat chodziłam... tańczyłam w takim zespole tanecznym. &#xD;
Fajnie tam było. W Kłodzku, przy naszej szkole był taki zespół taneczny,&#xD;
 ale też przychodzili tam chłopaki i z technikum i z zawodówki...&lt;br /&gt;   &#xD;
Zapisałam się bo zawsze po szkole miałam wolnych kilka godzin do &#xD;
autobusu i tak jakoś nie bardzo było czasem co robić... Chodziłam tam &#xD;
dwa razy w tygodniu. Kiedyś to nawet na jakichś tam zawodach okręgowych,&#xD;
 to jedna para z naszego zespołu zajęła trzecie miejsce... z sekcji tańca towarzyskiego...&lt;br /&gt; - A ty? - spytałem gdy Joanna uparcie, cały czas wpatrując się w ścianę  na moment zawiesiła głos. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-958.html</guid>
      <pubDate>Tue, 8 May 2012 22:37:55 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 957</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-957.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - A może zadzwoń po Bartka? - Joanna cicho powiedziała uważnie mnie obserwując.&lt;br /&gt;- Niby po co? - zdziwiłem się.&lt;br /&gt;- No jak po co? Hahaha... - roześmiała się najwyraźniej zadowolona z siebie - Coś by mu mogło może umknąć?&lt;br /&gt;- Co umknąć? - spytałem nie rozumiejąc o co Asi chodzi.&lt;br /&gt;- Nie wiem co... - rozłożyła w geście niezdecydowania obie ręce - Zawsze mu wszystko opowiadasz... zawsze jak coś się dziej to jest Bartek... a teraz go nie ma? może mieć jakieś braki...&lt;br /&gt;- Dowciapne, nie ma co... - pokiwałem z politowaniem głową - Są sprawy, o których ze sobą gadamy, jak kumple, to chyba normalne ale są i takie, o których Bartek nigdy się nie dowie.&lt;br /&gt;- Naprawdę? - Wiosna rozbawiona patrzyła na mnie - Nie dowie się?&lt;br /&gt;- No chyba, że sobie tego życzysz... - zawiesiłem głos udając niezdecydowanie.&lt;br /&gt; - Wiesz... zastanowię się. -  wyraźnie rozbawiona całą tą naszą rozmowa odpowiedziała rozchylając nieco szerzej swoje nogi  i tak oddalone już znacznie od siebie jak to miała we zwyczaju, gdy nieskrępowanie sobie siedziała.&lt;br /&gt; - Hahaha... - znów się głośno &#xD;
roześmiałem i patrząc na rozchylone uda dziewczyny, na  częściowo  znów rozpięty  zamek jej spodni, co chyba wcale nie powinno mnie już dziwić spytałem - Nie rozebrałaś się jeszcze? Chcesz się przejść... może pójdziemy popatrzeć nocą na morze?&lt;br /&gt;- Nie... - Joanna przecząco pokręciła głową poprawiając się nieznacznie w foteliku - Jakoś nie miałam ochoty... żeby się przebrać w piżamę. Przespałam się trochę, bo jakoś tak źle się czułam... wyjątkowo... a potem... całkiem jakoś zapomniałam.&lt;br /&gt;- To może ja to zrobię? - choć patrzyłem w Asi oczy to zauważyłem, że wtedy gdy poruszyła się suwak przesunął się odsłaniając nieco już teraz większą połać jej okrytego samymi tylko rajstopami ciała.&lt;br /&gt;- Niby co? - Wiosna spytała takim tonem jakby zupełnie nie domyślała się o czym myślę.&lt;br /&gt;- Rozbiorę cię... - szepnąłem myśląc, że dziewczyna cały czas się ze mną droczy &lt;br /&gt; - Żartujesz sobie teraz? - Joanna spytała stanowczym, nagle zaskakująco poważnym głosem - Rozumiem, że to tylko żart?&lt;br /&gt; - Żart? - spytałem nie zastanawiając się głębiej nad tym co dziewczyna miała na myśli - Co ty dziecko jesteś czy co?&lt;br /&gt; - Maciek, przestań! - oczy dziewczyny , jakby niespodziewanie czymś wystraszone  zrobiły się  zdecydowanie większe.&lt;br /&gt; - Asiu... - zacząłem mówić cichym, ciepłym głosem uparcie wpatrując się w niedopięty zamek jej spodni - Jesteśmy sami... Bartka tu nie ma... I nie jest nam chyba potrzebny do &#xD;
szczęścia... czego więcej chcieć? Ty, ja i... środek nocy.  Myślę...&lt;br /&gt;- To lepiej nie myśl. - Joanna przerwała mi stanowczym tonem, sięgając jednocześnie szybkim, trochę może nieświadomym ruchem ręki do zamka swoich spodni i podciągając go szybko w górę - Bo nic z tego.&lt;br /&gt;- Z czego? - spytałem zaskoczony tą niespodziewaną reakcją.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Chyba obiecałeś mi, że... - zająknęła się ale już po krótkiej chwili &#xD;
dokończyła tym samym, bezlitośnie stanowczym tonem - Zgodziłam się, że przyjadę tu tylko pod warunkiem, że nic&#xD;
 mi nie zrobisz.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <comments>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-957.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-957.html</guid>
      <pubDate>Mon, 7 May 2012 12:10:46 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 956</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-956.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Nie... nie to... - Asia odezwała się cały czas poruszając się w rytm muzyki.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Też nie przepadam za walcem... - mówiłem patrząc w jej duże, wpatrzone gdzieś, nie na mnie a tuż obok mnie, gdzieś błądzące po ścianie pokoju oczy - &#xD;
Dlatego jak robiłem tą wiązaneczkę na nasz zespół to zaraz, po pierwszym&#xD;
 temacie zrobiłem cezurę... to znaczy taką drażniącą, zbyt może długą fermatę po pierwszej frazie &amp;quot;Hrabiny&amp;quot; bo tak nazwałem sobie ten numerek, która jeszcze jest grana w walcu, ta pierwsza zwrotka... &#xD;
przeciągamy ten ostatni akord pierwszej zwrotki tak, że nie wiadomo za &#xD;
bardzo o co tu chodzi, że ludzie nie wiedzą przez chwilę co robić, jak to tańczyć i nagle, my jeszcze trzymamy ten akord a Pinek, nasz bębniarz zaczyna nabijać nowy rytm, beguinę i już po chwili, razem, zupełnie niespodziewanie gramy Hrabinę dalej tylko, że już z tą całkiem niespodziewaną &#xD;
zmianą rytmu i gramy to już do końca w bequinie. Rozumiesz?&lt;br /&gt;- Nie... - Asia powtórzyła trochę rozmarzonym głosem - Nie gniewaj się ale jakoś nie mam nastroju...&lt;br /&gt;- Aha... - pokiwałem ze zrozumieniem głową - Nie masz nastroju...&lt;br /&gt;- To jak z tym tańcem? - Wiosna spytała po chwili.&lt;br /&gt;- No przecież tańczę... - westchnąłem i puszczając dziewczynę dopowiedziałem urażonym tonem - ale skoro nie lubisz walca...&lt;br /&gt;- Pytałam, czy uczyłeś się tańczyć. - Joanna odezwała się siadając na stojącym obok biurka foteliku.&lt;br /&gt;- Ależ ty jesteś uparta! - wyrzuciłem z siebie cofając się nagle i siadając na swoim tapczanie - Mówiłem ci chyba kiedyś, że matka chciała, żebym chodził do szkoły baletowej?&lt;br /&gt;- Same chęci twojej matki chyba tu jednak nie wystarczą. - Asia uśmiechnęła się najwyraźniej kpiąc sobie teraz ze mnie.&lt;br /&gt;- Hahaha... - roześmiałem się głośno - Czasami wystarczają... bo ja po prostu mam talent.&lt;br /&gt;- No jasne. - Wiosna pokręciła głową z wyraźną drwiną  wysuwając koniuszek języka i w zabawny sposób marszcząc nosek - To wszystko wyjaśnia.&lt;br /&gt;- Kumpel prowadzi w Szczecinie szkołę tańca. - westchnąłem i dając za wygraną zacząłem mówić - Znam go z czasów jak grałem w &amp;quot;Żeńcach&amp;quot;, nie długo, dwa lata tylko... zaraz jak Agata... jak nie miałem co z sobą zrobić bo jej już nie było... grałem, ha, byłem tam nawet kierownikiem muzycznym... to był taki akademicki zespół pieśni i tańca. On był tam przez jakiś czas choreografem, ten kumpel a ja tam wycinałem na cyi. Na akordeonie. Równy facet. Morze wódy razem żeśmy zrobili... Gość lubi, no i przede wszystkim umie chlusnąć... Zresztą tam, to wszyscy umieli... Tomek Podgajny się nazywa. Często go kiedyś odwiedzałem w tej jego szkole tańca i jak brakowało partnerów to Tomek mnie czasem zmuszał... no wiesz, prosił, żebym tańczył... Bartek u niego akompaniował... W &amp;quot;Żeńcach&amp;quot; na próbach zresztą też... Jak przestaliśmy się bawić w &amp;quot;Żeńców&amp;quot; to on założył szkołę tańca towarzyskiego... więc sama rozumiesz... i tak jakoś się siłą rzeczy nauczyłem tych różnych tam jakichś stylów.&lt;br /&gt;- Tak jakoś? - Joanna cały czas patrzyła na mnie uśmiechając się trochę, jak mi się wydawało, kpiąco - Ty coś robiłeś sam? Bez Bartka?&lt;br /&gt;- Z tobą jestem teraz sam. - tym razem ja uśmiechnąłem się do Wiosny z wyraźną drwiną - Bartka chyba tu nigdzie nie ma. No może gdzieś się ukrył w szafie? Jak duch?&lt;br /&gt;- A przestań. - Asia wzdrygnęła się z wyraźną odrazą spoglądając na szafę.&lt;br /&gt;- Sprawdź, hahaha... - roześmiałem się - może jednak tam jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-956.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 23:20:29 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 955</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-955.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Ja? -  wciąż &#xD;
jeszcze zaskoczony tym śmiechem, który wciął się &#xD;
jakoś tak nieprzyjemnie, tak drażniąco w cichą muzykę, całkiem może &#xD;
niepotrzebny, niestosowny, wręcz upiorny stałem patrząc na dziewczynę i &#xD;
spostrzegając dopiero teraz, że wciąż jest ubrana w różową bluzkę, tą w &#xD;
której była u Liebermannowej i w te intrygujące mnie za każdym razem, &#xD;
gdy tylko je widziałem różowe spodnie - A czemu pytasz?&lt;br /&gt;- Bo całkiem fajnie tańczysz. - Asia odpowiedziała odwracając się w moją stronę.&lt;br /&gt; - A ty co? - zdziwiły mnie powtórzone  jak echo  przez Wiosnę moje słowa - Papuga?&lt;br /&gt;- Nie... naprawdę fajnie...&lt;br /&gt; - &#xD;
 A przestań. - wpatrzyłem się w opinające ją wyjątkowo mocno spodnie &#xD;
żałując może trochę, że ten zaskakujący tak wyjątkowo niekiedy zamek &#xD;
jest tym razem niemal idealnie, a w każdym razie na tyle, na ile to było&#xD;
 tylko możliwe zapięty - Jaja sobie robisz ze mnie czy co?&lt;br /&gt;- Nie. - Joanna uśmiechnęła się do mnie opierając się o parapet i zakładając sobie na brzuchu ręce - Naprawdę. I poważnie się pytam, czy się uczyłeś tańczyć.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Poważnie, to ja się pytałem. - spojrzałem z dziwną niechęcią dziewczynie w &#xD;
oczy - Ale ty jak zwykle musisz odpowiadać pytaniem na pytanie.&lt;br /&gt;- Nie odpowiesz mi Maciu?... - Asia przekrzywiła figlarnie głowę cały czas uparcie wpatrując się we mnie - Proszę...&lt;br /&gt;- Ja? - wzruszyłem zaskoczony jej zachowaniem ramionami.&lt;br /&gt;-&#xD;
 A co? - uśmiechnęła się wysuwając tym swoim, podobającym mi się coraz &#xD;
bardziej zwyczajem nieco język i przygryzając go zębami dotknęła jego czubkiem górnej wargi - Wstydzisz się?&lt;br /&gt;-&#xD;
 Czego? - nie wiem po co opuściłem teraz wzrok i wpatrzyłem się w &#xD;
ten nieduży, różowy, zawsze zbyt dobrze by go od razu nie spostrzec widoczny &#xD;
suwak, który od górnej krawędzi zamka dzieliła nieduża, kilku &#xD;
milimetrowa tylko odległość.&lt;br /&gt;- Tego, że się uczyłeś. - Joanna powiedziała to tak, jakby starała się mnie sprowokować.&lt;br /&gt; - Nie wiem czemu, - znów spojrzałem w jej duże, najwyraźniej wyjątkowo  teraz  zadowolone, może i rozbawione nawet oczy - miałbym odpowiadać na to pytanie?&lt;br /&gt;- No jak czemu? - dziewczyna wydawała się być wyraźnie tym co powiedziałem zaskoczona - Bo spytałam cię o to.&lt;br /&gt;- Tylko, że ja zadałem to pytanie pierwszy.&lt;br /&gt;- Ale pierwszy na nie odpowiesz.&lt;br /&gt;- Aśka... co ty kombinujesz? - patrzyłem na Wiosnę zdziwiony tym jej dziwnym, niekiedy wyjątkowo mnie irytującym uporem.&lt;br /&gt;- Pytam czy się uczyłeś tańczyć.&lt;br /&gt;- Aha... - pokiwałem z rezygnacją głową - Czyli nie odpowiesz mi?&lt;br /&gt;- A ty odpowiesz?&lt;br /&gt;- Aśka... - westchnąłem z niedowierzaniem - Nie wydziwiaj.&lt;br /&gt;- Ja? - pokręciła drwiąco głową - Odpowiem ci, naprawdę, ale jak ty odpowiesz mi pierwszy.&lt;br /&gt;- To jest... jest moja pieśń... dałaś mi ją... - zacząłem nucić polskie słowa zaczynającego się właśnie utworu &amp;quot;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OucM6yyN00Q"&gt;This Is My Song&lt;/a&gt;&amp;quot; granego w wersji instrumentalnej na organach Hammonda - po prostu dałaś mi...&lt;br /&gt;   Delikatnie schwyciłem Joannę za nadgarstek założonej na brzuchu ręki i lekko pociągnąłem ją w swoją stronę jednocześnie wyciągając drugą rękę i opierając ją na plecach, tuż powyżej bioder dziewczyny. Cały czas cichutko nucąc słowa piosenki zacząłem wolno tańczyć.&lt;br /&gt;- Przestań... - Joanna wyszeptała nieznacznie się przy tym uśmiechając.&lt;br /&gt;- Nie lubisz walca? - spytałem zdecydowanie mocniej przyciskając Wiosnę do siebie i ani na chwilę nie przestając tańczyć - Czy denerwuje cię to, że sobie śpiewam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-955.html</guid>
      <pubDate>Sat, 5 May 2012 22:46:21 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 954</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-954.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;- Boję się? - spytała starając się mówić obojętnym tonem - Czego niby mam się bać?&lt;br /&gt;- No wiesz... - zrobiło mi się trochę głupio - No... tych badań.&lt;br /&gt;- Badań?... W zasadzie to nie... - zawahała się - Chyba nie... może tak trochę tylko...&lt;br /&gt;- Przecież Liebermannowa mówiła, że to nie boli. - uśmiechnąłem się - Nie słyszałaś?&lt;br /&gt;- Oj, daj spokój. - Joanna wyrzuciła z siebie ze złością - Nie chodzi o to, że boli!&lt;br /&gt;- Aha... - poczułem się jak kretyn ale mimo wszystko paplałem dalej - Chodzi o to, że boisz się bo... bo nie masz pojęcia może, co to, tak naprawdę może być?&lt;br /&gt;  &#xD;
 Wiosna nie odezwała się. Stała nieruchomo patrząc uparcie w okno &#xD;
zapewne w ogóle i tak nic w nim nie widząc. Usiadłem starając się zrobić to &#xD;
jak najciszej całkiem już nie wiedząc jak mam się teraz zachować.&lt;br /&gt; - Jak nie chcesz, - odezwałem się w końcu - to przecież nie musimy nigdzie jechać.&lt;br /&gt;- Nie... - westchnęła - Przecież to głupie...&lt;br /&gt;- To co? - spytałem gdy Wiosna znów dłuższy czas stała uparcie milcząc.&lt;br /&gt;- Co? - pochyliła się nieco i oparła dłońmi o parapet - Nie, no wiesz... Jak nie masz innych planów to przecież możemy jutro pojechać do tego Szczecina.&lt;br /&gt;- I dobrze. - wstałem z tapczanu - Może to nic strasznego... no aż tak bardzo strasznego... żeby na zapas się bać...&lt;br /&gt;  &#xD;
 Podszedłem do stojącej tuż obok saksofonu lampy i zapaliłem ją. Światło&#xD;
 niewielkiej żarówki jaka w niej była przez moment wydawało się być &#xD;
wyjątkowo jaskrawe ale już po chwili jego blask dla oswajających się szybko z nim &#xD;
oczu nie był tak zaskakująco nieprzyjemny.&lt;br /&gt;- Przynajmniej wszystko &#xD;
będzie wiadomo. - powiedziałem to może ciszej niż chciałem, jakbym się &#xD;
bał akurat teraz głośno mówić, wyjmując jednocześnie ze stojaka następną &#xD;
płytę z hammondowymi klimatami i zastępując nią tą, która już była w &#xD;
odtwarzaczu.&lt;br /&gt;   Wsłuchując się w nastrojowe, łagodnie wibrujące dźwięki, w zaczynającą się właśnie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=XoAuMGGHCbY&amp;feature=relmfu"&gt;instrumentalną wiązankę tanecznych utworów&lt;/a&gt;&#xD;
 nie miałem pojęcia co mam mówić, co mam teraz zrobić, jak się zachować &#xD;
zwłaszcza, że milczenie Joanny wcale nie ułatwiało mi tego.&lt;br /&gt;- Uczyłaś się tańczyć? - słysząc lecące właśnie, fascynująco brzmiące w wersji organowej boogie spytałem chcąc zmienić temat.&lt;br /&gt;- A co? - Wiosna odezwała się uparcie cały czas patrząc przez okno.&lt;br /&gt;- Bo całkiem fajnie tańczysz. - uśmiechnąłem się wsłuchując się w sączące się z kolumn dźwięki.&lt;br /&gt;   &#xD;
 Stojąc cały czas przy odtwarzaczu, mając ochotę dotknąć i choć przez &#xD;
chwilę czuć metaliczny, zawsze mnie uspokajający chłód znajdującego się &#xD;
tak blisko, że aż trudno było mi się przed tym powstrzymać saksofonu &#xD;
wpatrywałem się w plecy  Joanny &#xD;
 znajdującej się o kilka kroków ode mnie, wciąż uparcie wpatrzonej w &#xD;
okno tak, jakby za nim, gdzieś tam pośrodku nocy coś wyjątkowo intrygującego &#xD;
się  działo .&lt;br /&gt;-&#xD;
 Hahaha... - nagły, niespodziewany śmiech Wiosny sprawił, że drgnąłem &#xD;
trochę może nim przestraszony, zaniepokojony jakimś, jak mi się wydawało nieco upiornym jego brzmieniem innym niż zazwyczaj, kłócącym się z kojącą zmysły muzyką ale nie trwało to zbyt długo bo dziewczyna przestając się śmiać &#xD;
spytała dziwnie niepasującym do tego chichotu obojętnym już głosem - A ty &#xD;
się uczyłeś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <comments>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-954.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-954.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 22:11:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie Wiosna - strona 953</title>
      <link>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-953.html</link>
      <description>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Cały czas leżąc całkiem nieruchomo i uparcie wpatrując &#xD;
się w sufit z dziwnym uporem ignorując to, że ktoś przecież naprawdę mógł pukać do drzwi, że może wypadałoby się chociaż odezwać, chociaż spytać kto tam jest, nie mając może najmniejszej nawet ochoty by ktoś zakłócał mi teraz tą ciszę, ten panujący, kojący mnie spokój usłyszałem chrzest naciskanej klamki i dostrzegłem, że drzwi mego pokoju nieco się uchyliły.&lt;br /&gt;- Jesteś tam? - zza drzwi dobiegł mnie nieśmiały głos Joanny.&lt;br /&gt;- A co? - spytałem po chwili cały czas leżąc nieruchomo na tapczanie.&lt;br /&gt;- Nic. - barwa głosu dziewczyny zdawała się mówić, że moja odpowiedź chyba trochę ją uraziła.&lt;br /&gt;- Wejdź... - uśmiechnąłem się sam do siebie - Co się tak czaisz jak duch?&lt;br /&gt;- Weź przestań. - dziewczyna wyraźnie się zaniepokoiła - Jaki znowu duch?&lt;br /&gt;- No to czaisz się jak nie-duch. - odpowiedziałem przekornie.&lt;br /&gt;-&#xD;
 Co się czaję? - Wiosna powiedziała niezdecydowanym głosem - Bo pukam i pukam, i&#xD;
 nic. To pomyślałam, że może zajrzę, no bo przecież nie wiem...&lt;br /&gt;- Czego? - spytałem oschłym, niemiłym tonem uparcie leżąc i trochę złośliwie chcąc się teraz z nią podrażnić.&lt;br /&gt;- Jak czego? - Asia otworzyła szerzej drzwi ale w dalszym ciągu nie wchodziła do środka.&lt;br /&gt;- Czego nie wiesz. - odezwałem się tym razem obojętnym, wręcz znudzonym głosem.&lt;br /&gt;- Czy tam jesteś. - Wiosna niemal to wyszeptała.&lt;br /&gt;- Chodź. - odpowiedziałem zdecydowanym teraz tonem - Jestem tu.&lt;br /&gt;- To dobrze. - Joanna w końcu weszła do pokoju delikatnie zamykając za sobą drzwi - Bo tak mi jakoś....&lt;br /&gt;- Bo boisz się duchów? - zażartowałem pamiętając o tym, że dziewczyna boi się ich niemal panicznie.&lt;br /&gt; &#xD;
   Nie odpowiedziała mi. W ciemnościach jakie panowały w pokoju &#xD;
widziałem tylko jej zarys, widziałem jak nie potrafiąc się &#xD;
zdecydować co ma zrobić zatrzymała się na chwilę po środku, pomiędzy &#xD;
tapczanem a biurkiem próbując wypatrzeć mnie wciąż leżącego na tapczanie &#xD;
ale nie trwało to zbyt długo bo tylko spojrzała w moją stronę z pewnością tylko domyślając się, że właśnie tu jestem i podeszła do &#xD;
okna.&lt;br /&gt;- Chcesz jutro jechać do Szczecina? - spytałem cichym, łagodnym głosem - Na Arkońską?&lt;br /&gt;- Bo ja wiem? - odpowiedziała wyraźnie niezdecydowanym głosem.&lt;br /&gt;- Bo ja wiem? - powtórzyłem uśmiechając się mimo woli - Aśka... no co jest?&lt;br /&gt; - Bo może to trochę za wcześnie? - Wiosna patrząc w okno  spytała  takim tonem jakby&#xD;
 się tylko nad tym zastanawiała, głośno może sobie tylko teraz myśląc.&lt;br /&gt;- Niby czemu? - zdziwiłem się.&lt;br /&gt;- No wiesz... - westchnęła - Może trzeba trochę odczekać?&lt;br /&gt;- Co odczekać?&lt;br /&gt;- No bo wiesz... może ta lekarz, ta Liebermann musi najpierw tam zadzwonić? Jakoś to umówić?&lt;br /&gt;- A przestań, skoro mówiła, że mamy się na nią powołać, to ja nie widzę tu żadnego problemu.&lt;br /&gt;- Ale... - Wiosna wypowiedziała to dziwnie bezbarwnym, zaskakująco głuchym głosem.&lt;br /&gt;- Co ty Asiu? Boisz się?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>idzie_wiosna@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Idzie Wiosna</category>
      <guid>http://idziewiosna.blox.pl/2012/05/Idzie-Wiosna-strona-953.html</guid>
      <pubDate>Thu, 3 May 2012 10:27:06 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


